Sukces klubu to nazwa.


Przedwojenna Polska klubami stała, nie tylko w Warszawie, ale na Pomorzu – Sopot, w górach – Krynica górska, zakopane, itp. Co prawda w nazewnictwie klubów nawiązywano do modnych, na ówczesne czasy terminów jak : Patria, Adria, Odeon gdyż popularność ich była duża. Obecnymi czasy nazwy przedwojenne nie funkcjonują już w obiegu, są zdecydowanie Passe’. Dziś są modne terminy nawiązujące do obecnych nurtów cywilizacyjnych, tzn : współczesnych filmów, miejsc, rodzaju granej muzyki klubowej.

Kilka przykładów : Klub Amsterdam – to nazwa ewidentnie kojarząca się z mitem Holenderskiego luzu i wolności, z kofishopami itp. – gra się tam muzykę jak trance, dance, house. Kolejnym przykładem jest klub Alkatraz – nazwa ewidentnie kojarząca się z topornym uciskiem, gangsterską itp. – coś jest na rzeczy bo grana tam muzyka, to przede wszystkim hip hop, czasem Rn’B . Następnym klubem jest Protektor, gdzie gra się muzykę podobną do tej granej w Poznańskim Equadorze – to znaczy Dance i Techno, ponadto przysłowiowe Manieczki. Insza, inszość ma się odnośnie klubów takich jak Fehrenfeit – który jest na poły pubem ale znośna muzyka też tam ujdzie, mieszając to razem z tradycją.

Klub cztery róże dla Lucienne to z kolei miejsce dla muzyki bardów, rocka i odrobiny Jazzu.

Jak Polska długa klubów rozmaitych jest mnóstwo, ale wszystkie miały i mają jeden feler. Ów felerem bywa frekwencja. Naukowcy przeprowadzili stosowne badania w tej mierze, z których ewidentnie wynika, iż kluczem mody jest mentalność ludzka. Otóż wyszło że w okresie między 2 a 3 lat ludzie przyzwyczajają się do samej nazwy klubu i w tym momencie on przestaje być modny, tracąc klientów na kolejną nowość. Więc najlepszą metodą na „modę” jest zmiana nazwy klubu – raz na trzy lata. Dotyczy to popularności klubu a nie jego stałych bywalców, zwykle zdarza się garstka fanów danego miejsca, tym niemniej fakty są takie że ludzie uprawiający clubing, a jest ich większość – to entuzjaści przemijających mód i trendów.

Okrągły jubel jazzu .

Rok 2010 to z definicji okrąglutka suma, ale tym razem jest to też jubileusz trzydziestolecia istnienia i działania Gorzowskiego klubu Jazzowego „pod filarami”. Jest to jedne z najzacniejszych klubów jazzowych w zachodniej Polsce, występują i występowały tam największe tuzy światowej muzyki jazzowej.
Na liście artystów znajduje się Jan ptaszyn, Urszula Dudziak, Śmietana, czy Krystyna Prońko – która swoją drogą jest rodowitą Gorzowianką.
Klub ma też swoich młodych następców / wychowanków niejako, jak Adama Bałdycha, bardzo młodego, acz wybitnie utalentowanego skrzypka, stypendystę miasta Gorzowa, uznanego zdaniem jury, za najlepszego instrumentalistę V Ogólnopolskiego Przeglądu Zespołów Jazzowych – Gdynia. Trofeum zawdzięcza zespołowi Up to Date, którego to zespołu jest on liderem niepodzielnym.

Chłopak wraz z zespołem koncertuje w Polsce z uznaniem, ale także w Stanach Zjednoczonych, miedzy innymi na zaproszenie Brada Terry.
Szczególnym powodem do dumy ów klubu jest też opracowanie książkowe – ,,Monografia Jazz Clubu ,,Pod Filarami” w Gorzowie Wielkopolskim” , spisane piórem Doroty Frątczak, autorki i fanki jazzu. Na obwolutach okładki owego dzieła antologicznego widnieje reprodukcja plakatu ,,Miles Lives!” , ukazująca oblicze legendarnego Milesa Davisa, który jest de facto nieodzownym symbolem samego klubu Gorzowskiego.
Ksiązka ów wyszczególnia, nie tylko minione już trzydzieści lat działalności jazz – klubu, lecz również same początki – do zarania niejako Filarów z lat sześćdziesiątych, wraz z narodzinami samej tradycji jazzu w mieście Gorzów, sięgającymi lat pięćdziesiątych, ubiegłego wieku. Sam koncert jubileuszowy trzydziestolecia działania klubu, będzie miał miejsce 27 listopada, koncertem pod tytułem Gorzów Jazz Calebrations, uświetnią go prócz szampana, gwiazdy w zespole i osobach : Klaus Doldinger’s PASSPORT – czyli
Klaus Doldinger, Peter O`Mara, Michel Horneck, Patric Scales, Biboul Darouiche, Ernst Ströer, Christian Lettner, zapraszamy.

W klimatach dyskoteki

Często komercyjne, proste dyskotekowe brzmienia zrzeszają w sobie chyba największą ilość fanów. Sale koncertowe pękają w szwach, a muzycy przyznają, że w tych dźwiękach najłatwiej zrobić karierę i dojść do szybkich pieniędzy. Muzyka dansowa, albo też popowa, jest najczęściej puszczana w stacjach komercyjnych, zarówno w radiu jak i w telewizji. Oczywiście pomijamy stacje nastawione typowo na granie konkretnego rodzaju muzyki, jak na przykład Antyradio, gdzie oprócz rocka, czasem metalu, jakiejś poezji śpiewanej, nie usłyszymy raczej Shakiry, Rihanny czy popularnej ostatnio Lady Gagi. Rytmy pop są dobre, jeśli ludzie chcą potańczyć, zabawić się i jeśli ich zmysł jest zbyt łagodny na mocne doznania truschowe czy metalowe. Jeśli chcemy posłuchać muzyki popowej w jakimś lokalu czy pubie, nie musimy długo szukać, z taką muzyką, obok rockowej, knajp jest najwięcej. Możemy więc posłuchać nowości, czasem zobaczyć co prezentuje Viva albo MTV, a przy okazji napić się piwa i pogadać ze znajomymi. Polska muzyka popowa znacznie odbiega stylem od tej zachodnioeuropejskiej czy amerykańskiej.

Brzmienia polskiej muzyki są na bardzo prymitywnym poziomie, w porównaniu z zagranicznymi zespołami, dlatego nie potrafią osiągnąć sukcesu na większą skalę. W większości z nich, pobrzmiewają znane trendy disco polo, które niestety dobre są na biesiadę piwną, ale nie dobrą, profesjonalną imprezę popową. Dlatego na polskich dyskotekach, też częściej można usłyszeć zespoły zza wielkiej, lub zza małej wody, rzadziej polskie kawałki. Do tańca porwą nas gorące rytmy Shakiry, czy Monroe, albo wciąż bawiące nas kawałki Spice Girls, czy innych zespołów i gwiazd. Na dyskotece bowiem nie tylko można zatańczyć do nowości, są hity, które zawsze będą budzić sentyment, jak na przykład pamiętny DJ Bobo czy Luna, albo inne gwiazdy lat dziewięćdziesiątych. Koncerty w stylu pop to przeważnie składanka gwiazd, możemy więc w cenie jednego biletu posłuchać kilku naszych ulubionych wykonawców, a także będziemy mieć pewność że zawsze poznamy jakieś nowości i wschodzące gwiazdy na rynku muzyki pop.

Kluby muzyczne

Od dłuższego czasu ludzie wolą bawić się w bardziej kameralnym stylu i gronie. Dlatego by poszaleć na parkiecie przy gorących rytmach latyno, techno, haus czy dance wybierają bardziej kluby niż wielkogabarytowe dyskoteki. W takim klubie przeważnie znajdziemy kilka scen do tańczenia, możemy też załapać się na muzykę live w wykonaniu jakiegoś sławnego d-ja, albo po prostu na koncert danse lub techno. Kluby są świetnym miejscem na wypad z przyjaciółmi, dlatego powstaje ich bardzo dużo. Możemy usiąść przy stoliku, napić się dobrego drinka czy po prostu kawy, a jak mamy ochotę wyskoczyć na parkiet i zatopić się w tanecznych rytmach, to czeka na nas parkiet. Niektóre kluby organizują też świetne imprezy i relacjonują dla swoich gości muzyczne wydarzenia. Możemy więc zobaczyć relację z Mayday, albo przeżyć niezapomnianego sylwestra, lub w dobrych klimatach pobawić się z przyjaciółmi w sobotni wieczór. Zaletą takich klubów jest też granie różnej muzyki. Możemy więc trafić na wieczór z reggae, albo spotkanie z rockiem, lub po prostu poczuć ostry powiew elektroniki techno. Dobry klub zawsze przyciąga.

Takim klubem jest na przykład warszawska Piekarnia, która jak sama mówi o sobie wypieka tylko te dobre dźwięki. I coś w tym jest, mimo, że dziś takich klubów w Polsce powstaje dziesiątki, to właśnie tam zjeżdżają się ludzie z całego kraju. W weekend, bądź podczas imprez klub tętni dobrą muzyką, która w dobrze dobranej akustyce, nie jest ani za głośna ani za cicha. Dodatkowo za konsolą możemy zawsze liczyć na jakieś sławy, które uraczą nas niesamowitymi tonami i świetnie zremiksowanymi kompozycjami. To prawda, że czasem możemy doznać czegoś, czego nigdzie wcześniej nie mieliśmy okazji słyszeć, dlatego czasem warto przemierzyć nawet 300 km, by właśnie tam spędzić sobotni wieczór. Klub ten nie jest mały, czekają bowiem na nas aż cztery pomieszczenia, z których jednym jest fantastyczna sala ogrodowa, ogrzewana zimą, przygotowana na prawie 400 osób. Ponadto znajdziemy mniejsze pomieszczenie dla VIP-ów na około 40 osób, salę główną i dziedziniec. Jest więc gdzie wyciągnąć ręce i nogi by poszaleć w tanecznych pląsach.