Płyty muzyczne – Alicja Janosz blog

Każdy fan muzyki z pewnością posiada w swojej kolekcji płyty muzyczne. Najbardziej dumni są ci, którzy posiadają oryginalne krążki, sporo płyt opisanych jest na Alicja Janosz blog. Mimo tego, iż obecnie muzyka jest powszechnie udostępniona w internecie i można ściągnąć niemal każdy kawałem, nie jest to porównywalne z posiadaniem oryginalnej płyty. Każdy chyba pamięta tą filigranową zwyciężczynię Idola. Od tamtej pory Alicja jonasz blog cieszy się niesłabnącą popularnością.

Dariusz Kamiński

Nic w tym dziwnego, wielu ludzi sięga po twórczości oryginalne pochodzące bezpośrednio z wytwórni. Dzięki temu mówi się o tak dużych sprzedażach płyt konkretnych gwiazd, bardzo dużą kolekcję może pochwalić się także Dariusz Kamiński. Są one nagradzane płytami, srebrnymi, złotymi, a także platynowymi. Najbardziej popularne i szanowane gwiazdy mają na swoim koncie dziesiątki platynowych płyt, co jest potwierdzeniem powszechnego uznania ze strony słuchaczy, jedną z takich płyt posiada Dariusz Kamiński.

breakout 1976

Dodatkowo można wciąż jeszcze zakupić płyty, tak zwane pirackie, które są jedynie kopią oryginału, ale na przykład breakout 1976 jeżeli mamy możliwość zakupić w oryginalnej wersji to z całą pewnością będzie ciekawe wydarzenie. Obecnie nie jest to w żadnym wypadku opłacalne, gdyż taką płytę może nagrać niemal każdy z nas po ściągnięciu odpowiednich utworów z sieci. Dodatkowo takie gadżety jak płyty muzyczne można często wygrać w licznych konkursach organizowanych przez rozgłośnie radiowe. Jest to doskonała nagroda, przede wszystkim jeżeli ktoś otrzymuje płytę swojego ulubionego wykonawcy. Warto sprawdzić co jest wpisywane w hasłach breakout wikipedia.

Cezary Czternastek

Dodatkowo można powiedzieć, iż płyty muzyczne są doskonałym pomysłem na prezent dla drugiej osoby. Należy jednak oczywiście orientować się w preferencjach muzycznych, a także wiedzieć, jacy wykonawcy najbardziej pasują do gustu danej osoby. Dobrze trafiona płyta z muzyką z pewnością wywoła uśmiech na twarzy każdej osoby, które zostanie obdarzona właśnie takim podarunkiem – tak mówi sam Cezary Czternastek. Można taki pomysł wykorzystać chociażby na urodziny czy na gwiazdkę. Największą radość przyniosą z pewnością płyty, które są podpisane przez daną gwiazdę. Właśnie takie można najczęściej wygrać w licznych konkursach. W domach często pojawiają się płyty muzyczne, większość z nich pochodzi z pewnością od pokoleń starszych, gdyż wtedy nie były dostępne na tak dużą skalę takie możliwości jak internet, a także ściąganie muzyki. W tamtych czasach płyty były kupowane znacznie częściej i powszechniej.

Czy warto – Reggae nad Wartą ?

Gorzów Wielkopolski, jedno z dwóch miast wojewódzkich, województwa lubuskiego, według OBOP u -statystycznie to tutaj jest najwięcej emerytów i rencistów w Polsce.
Miasto zdawać by się mogło, senne, bez polotu i pomysłu na własny, rozpoznawalny styl.
Niemniej jednak to tutaj właśnie w latach osiemdziesiątych miał największy w Polsce i całej Europie bodaj, festiwal muzyki reggae.
W latach osiemdziesiątych, wraz z początkiem ów festiwalu, ukazali się na muzycznej jego scenie ówcześni czołowi wykonawcy w rodzaju – Gedeon Jerubbal, Niepodległość Trójkątów, Izrael, Ro-kosz, R.A.P i Daab…Wydawano wówczas także, jak na owe czasy kuriozum, festiwalową gazetkę, pod tytułem „Spojrzenia”, znawcy reggae określali ów festiwal fenomenalnym zjawiskiem na mapie kulturalnej Polski. Niestety po kilku latach świetności festiwal znikł, reaktywowano go dopiero w roku 2005, od tamtej pory odbywa się nie przerwanie. Jednak wadą festiwalu tego jest małe jego nagłośnienie w mediach, a przede wszystkim fakt iż odbywa się w cokolwiek „zrujnowanym” amfiteatrze. Co w zasadzie czyni go mało atrakcyjnym dla widowni zamiejscowej. Dowodem na małą atrakcyjność tego miejsca jest fakt że, odbywający się w tym amfiteatrze onegdaj festiwal muzyki Romskiej, również przeniesiono do Ciechocinka.

Drugim argumentem jest fakt że, mający się odbyć, jakiś czas temu na tym obiekcie koncert amerykańskiego artysty 50 cent, też poniósł porażkę, z powodu małej sprzedaży biletów, w efekcie koncert odwołano, artysta zniesmaczony wrócił do Stanów. Nadchodzą wybory samorządowe, może warto aby ludzie którzy chcą słuchać innej muzyki niż Jazz w Gorzowie, z której Gorzów słynie, poszli na wybory do urn, aby wystawić włodarzom żółte kartki. Żółte kartki za brak obiecanego od lat remontu i unowocześnienia amfiteatru. Albowiem pieniądze są niezbędne na kulturę, a nie tylko pomniki i jedyne w całej Polsce „schody do nikąd” stojące opodal amfiteatru, albo wieżę widokową Dominata, która jest nieczynna.

Disco polo światowym hitem i kiełbasą wyborczą zarazem.


Swego czasu stacje telewizyjne, zwłaszcza Polsat, były pełne od rana – do wieczora muzyki Disco Polo, swoistego Polskiego wynalazku. Może ta muzyka nie była i nie jest wysokich lotów, ale miała wielu fanów, jako ze łatwo wpadała w ucho. Niemniej stało się tak że po kilku latach, pod naciskiem dużych wytwórni muzycznych, usunięto Disco Polo z ekranów telewizorów, wstawiając w to miejsce równie puste jak bęben tatarski blondynki.

Aż po kilku latach przyszło wielkie BOOM! Otóż najlepszy jak na ów czasy zespół disco polowy – BayerFull , odniósł sukces na skalę światową, albowiem występując na Expo w Chinach, tak się spodobał, że w efekcie podpisał kontrakt jakiego jak dotąd nie udało się osiągnąć żadnej z lansowanych przez gigantyczne wytwórnie muzyczne, polskich gwiazd muzyki rockowej, „szczęki im tak opadły” nawet o tym zapomnieli wspomnieć.

Sześćdziesiąt pięć milionów płyt! To nawet nie jest złota, ani platynowa płyta – to już uniwersum dla wielu pozostałych Polskich artystów. Widać sukces komercyjny, w każdym biznesie opiera się na najprostszych rozwiązaniach własnych, nie na małpowaniu ameryki.

Z drugiej jednak strony warto dodać, iż wokalista i zarazem lider zespołu BayerFull – Sławomir Świerzyński , z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego, kandyduje na radnego do sejmiku Wojewódzkiego, w województwie mazowieckim. Śpiewając na wiecach wyborczych wraz ze swoim zespołem, zachęca do głosowania na niego.

Ale czyż nie jest to przysłowiowa kiełbasa wyborcza jedynie? Chociaż z drugie strony, ktoś kto osiągnął własnym sumptem taki sukces komercyjny, na skalę nie tylko Polską, ale przede wszystkim światową, nie byłby najlepszym kandydatem na włodarza województwa?

Zapewne tak, niemniej trudno będzie pogodzić najbliższą trasę koncertowa zespoły w Chinach z pracami i obradami sejmiku, niemniej warto dać im szansę. Przykłady należy brać z tych co robią swoje, odnosząc sukcesy też prywatne, a nie od tych co pierdzą w stołki.

Klasyka i nowoczesność.



Od niepamiętnych już czasów muzyka oraz właśnie taniec towarzyszyły człowiekowi w każdym jego kultury aspekcie. Wszelakie wykopaliska archeologiczne, jednoznacznie nam pokazują nam że pierwszym” instrumentem” muzycznym był – zwyczajnie ludzki głos. Dopiero później, z upływem czasu człowiek tworzył z mozołem prymitywne przedmioty muzyczne, które wydobywały, mniej lub bardziej sensowne i znośne dla uch ludzkiego dźwięki. Znana nam muzyka rozwijała się przede wszystkim w starożytnych cywilizacjach Egiptu, Chin, Indii, Izraela, Grecji oraz starożytnym Rzymie, aczkolwiek nie jest to sztywną regułą – odstępstwami jest muzyka Indian amerykańskich, ludów celtyckich, itp.. Tam to bowiem, muzykę zaczęto starannie komponować i zapisywać, tym to sposobem, późniejszy nauczyciel muzyki, etyki przekazywał ją swoim uczniom .

Powstawały pierwsze uczelnie muzyczne. Po dziś dzień istnieją liczne plemiona, które wykorzystują muzykę swoich przodków do różnych obrzędów i rytuałów, należą do nich plemiona Papuasów.
Na nas, duży wpływ miała muzyka rock and roll -owa z lat sześćdziesiątych ,która przywędrowała do Polski z USA i Wysp Brytyjskich. Polską odmianą rocka jest big beat ,charakteryzujący się mocnym rytmem, prostym tekstem i głośnym wokalem opartym na kilku akordach gitarowych. Ojcem polskiej muzyki rockowej uznaje się Franciszka Walickiego, a pierwsze zespoły bigbitowe to Rhytm and Blues i Czerwono Czarni. Czerwono Czarni wylansował dużo przebojów ,które zdobyły nagrody na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Wielu z nas nuci piosenki śpiewane przez Katarzynę Sobczyk i Karin Stanek O mnie się nie martw ,Nie bądź taki szybki Bill, Trzynastego.
Każdy ma swoją wybraną muzykę i ulubione utwory, a również często tworzymy sami śpiewając coś wstając rano zażywając porannej toalety. Jesteśmy muzykalni ,tylko nie zawsze wierzymy w swoje predyspozycje. muzyka i jej towarzyszka taniec dają nam radość i lekkość ,to ona sprawia że kłopoty i zmartwienia znikają.

Gwiazdy jednego dnia i koncertu ?

Co jakiś czas media – telewizje starają się uraczyć widzów programami w rodzaju X – factor, Idol, czy choćby ostatnim „śpiewaj i walcz”. Zdania na temat owych programów są podzielone, albowiem praktycznie telewizję interesuje jednorazowe show, dlatego też dawne gwiazdy i celebryci, którzy wygrali ów rywalizacje – dziś de facto zniknęły ze sceny.
Pozostali jedynie ci dla których muzyka stanowi sedno i sens ich życia, a nie tylko zaistnienie.
Ot, choćby przykładowa zwyciężczyni jednej z edycji Polsatowskiego Idola – Alicja Janosz, i co z tego że wygrała, ale już o niej zapomniano. Nie ma jej płyt, koncertów i występów.
Niemniej osoby które zajęły drugie i trzecie miejsce, po dziś dzień występują, koncertują i wydają płyty, z roku na rok lepsze i popularniejsze. Osoby ów to w szczególności Ewelina Flinta – która obecnie nagrywa płyt wespół z najznamienitszymi diwami polskiej muzyki, jak Krystyna Prońko, itp. Ponadto dziewczyna jeździ po Polsce i koncertuje wraz ze swoim zespołem. Drugim takim artystą jest Szymon Wydra, którego widać nieco mniej w mediach, aniżeli Ewelinę Flintę ale też występuje.

Coś widocznie jest na rzeczy, że sztuka wymaga ćwiczeń, a nie jednorazowego fartu. Powiadają znawcy rozmaici, że The beatles osiągnęli sukces nie dlatego, że grali jak grali, ale właśnie dlatego że nieustannie ćwiczyli grając, żyjąc muzyką 24 godziny na dobę, zwłaszcza w klubach niemieckiego Hamburga. To dopiero doprowadziło ich do perfekcji, dlatego nie zniknęli ze sceny, jak wielu innych.
Identycznie sprawa ma się z owymi konkursami talentów w telewizjach, niestety w showbiznesie jest tak, że sam talent to za mało by się utrzymać w tym.
Dzięki talentowi można, owszem zaistnieć ale już utrzymać się, można jedynie uporem, konsekwentnością i ćwiczeniami. Artystka jaką jest Ewelina, ćwiczyła latami w Żarskim domu kultury, potem na przystankach Woodstock, teraz ustawicznie koncertuje po Polsce.
To sprawia że jej gwiazda wraz z końcem Idola, nie zagasła.

Okrągły jubel jazzu .

Rok 2010 to z definicji okrąglutka suma, ale tym razem jest to też jubileusz trzydziestolecia istnienia i działania Gorzowskiego klubu Jazzowego „pod filarami”. Jest to jedne z najzacniejszych klubów jazzowych w zachodniej Polsce, występują i występowały tam największe tuzy światowej muzyki jazzowej.
Na liście artystów znajduje się Jan ptaszyn, Urszula Dudziak, Śmietana, czy Krystyna Prońko – która swoją drogą jest rodowitą Gorzowianką.
Klub ma też swoich młodych następców / wychowanków niejako, jak Adama Bałdycha, bardzo młodego, acz wybitnie utalentowanego skrzypka, stypendystę miasta Gorzowa, uznanego zdaniem jury, za najlepszego instrumentalistę V Ogólnopolskiego Przeglądu Zespołów Jazzowych – Gdynia. Trofeum zawdzięcza zespołowi Up to Date, którego to zespołu jest on liderem niepodzielnym.

Chłopak wraz z zespołem koncertuje w Polsce z uznaniem, ale także w Stanach Zjednoczonych, miedzy innymi na zaproszenie Brada Terry.
Szczególnym powodem do dumy ów klubu jest też opracowanie książkowe – ,,Monografia Jazz Clubu ,,Pod Filarami” w Gorzowie Wielkopolskim” , spisane piórem Doroty Frątczak, autorki i fanki jazzu. Na obwolutach okładki owego dzieła antologicznego widnieje reprodukcja plakatu ,,Miles Lives!” , ukazująca oblicze legendarnego Milesa Davisa, który jest de facto nieodzownym symbolem samego klubu Gorzowskiego.
Ksiązka ów wyszczególnia, nie tylko minione już trzydzieści lat działalności jazz – klubu, lecz również same początki – do zarania niejako Filarów z lat sześćdziesiątych, wraz z narodzinami samej tradycji jazzu w mieście Gorzów, sięgającymi lat pięćdziesiątych, ubiegłego wieku. Sam koncert jubileuszowy trzydziestolecia działania klubu, będzie miał miejsce 27 listopada, koncertem pod tytułem Gorzów Jazz Calebrations, uświetnią go prócz szampana, gwiazdy w zespole i osobach : Klaus Doldinger’s PASSPORT – czyli
Klaus Doldinger, Peter O`Mara, Michel Horneck, Patric Scales, Biboul Darouiche, Ernst Ströer, Christian Lettner, zapraszamy.

W tango idziemy…

Po blisko ćwierć wieku, a niekiedy niektórzy znawcy twierdzą że znacznie dłużej, w roku obecnym tango argentyńskie powróciło niejako powrotem do swego miejsca narodzin, czyli do Argentyny. W tego rocznym bowiem międzynarodowym turnieju tanga, wygrała para z Argentyny właśnie, od dawien dawna tak się nie cieszono. Polscy tancerze również mieli chrapkę na ów zaszczytny tytuł, tym bardziej że od wielu lat jesteśmy jednymi z najlepszych tancerzy tanga. Ostatnimi czasy nawet, panuje swoista moda, na lekcje tanga w lokalach i klubach, nie będącymi stricte szkołami tańca, w klasycznym tego słowa rozumieniu.
Ot, idą ludzie do klubu, a tam zamawiając drinka, można jednocześnie uczyć się tego wspaniałego tańca pod okiem utytułowanych instruktorów, niekiedy międzynarodowych.
Baa, częstokroć to właśnie w klubach takich, są rozgrywane turnieje taneczne, zupełnie jak na amerykańskich filmach. Zresztą proceder ów nie dotyczy się, tylko i wyłącznie adeptów tanga argentyńskiego, ale również samby, salsy, rumby, a także nie rzadko tańców „ulicznych”.
To dobre zachowania, albowiem nawet tam gdzie narodziło się tango, to jest w Ameryce Południowej. W krajach takich jak wspomniana Argentyna właśnie, ale też Urugwaj, Paragwaj – to tam tańczono i organizowano, przed wojną turniej tanga, lokalne i na większą skalę, właśnie nigdzie indziej jak w lokalach gastronomicznych. Zabiegi takie miały korzyści obopólne, po pierwsze przyciągały klientów do danego lokalu, lokal miał reklamę, ale także szkoła miała reklamę i klientów, dzięki lokalowi. I tak się biznes kręcił, aż przyszła wojna II światowa, a po niej rock and roll. Dziś tango wraca do łask wielu ludzi, od dawien dawna bowiem wiadomo że nic tak nie zbliża ludzi, zwłaszcza dwojga jak wspólny taniec.
Tango, jest nie tylko tańcem, tango to szczególny spektakl, przepiękna gra wstępna – jak powiadają nawet niektórzy całkiem słusznie. Ludzie lgną ku sobie w dobie samotności w Internecie, dlatego tango jest ja najbardziej na miejscu.

koncert na cztery gitary

Jeśli lubimy spokojne takty gitary, bądź nieco ostrzejsze brzmienie strun, ale w stonowanych dźwiękach poezji śpiewanej, to możemy wybrać się na kameralny koncert. Poezja śpiewana od dawna rozbrzmiewa w uszach i sercach wielu z nas. Ma łagodny, a czasem szarpaniem strun, wzburzony charakter. Niewątpliwie wszyscy pamiętają Jacka Kaczmarskiego czy wciąż koncertujące Stare Dobre Małżeństwo, albo „W domach z betonów”, w wykonaniu Martyny Jakubowicz. Jak sama nazwa wskazuje, w tym rodzaju muzyki, głównym walorem jest treść i jej przekaz. Stąd kameralne grono, przeważnie niewielkie sale koncertowe, albo domy kultury, gdzie przychodzi trochę więcej jak garstka ludzi, posłuchać, trochę się zadumać i rozmarzyć. Poezja śpiewana też ma swoje kluby. Spotkamy się tam z czarem świec, dobrym winem, czasem rustykalnym wystrojem, często też w takich klubach organizowane są koncerty live.

zasem przyjeżdżają ci znani i lubiani, ale także mamy okazję posłuchać zdolnych debiutantów, którzy wiedzą co zrobić z gitarą w ręku. Poezja śpiewana dobrze komponuje się z akustyką kościołów. To połączenie daje niesamowite doznania, dlatego czasem księża, którzy również chętnie takiej muzyki słuchają, organizują dla swoich parafian takie koncerty. Poezja śpiewana to coś więcej jak muzyka, można by powiedzieć, wsłuchując się w poszczególne teksty, że to krzyk duszy, koncert na emocje, gdzie usłyszymy śmiech, płacz, krzyk, szept, a czasem nawet milczenie. Ten rodzaj muzyki najlepiej współgra z dźwiękami gitar, a jeszcze lepiej kiedy jest dobra akustyka i zespół gra a capella. Możemy wtedy jeszcze bardziej wsłuchać się w słowa, poczuć ich moc i przekaz. Poezję śpiewaną często można usłyszeć przy ogniskach, imprezach plenerowych, różnego typu obozach, przeważnie słucha jej młodzież, choć nie tylko. Ludzie, którzy dorastali przy ciepłym głosie Martyny Jakubowicz, albo ostrych tonach Jacka Kaczmarskiego, dalej lubią przyjść na koncert, usiąść w kątku i powspominać stare, dobre, młodzieńcze czasy.

Gdzie posłuchamy jazzu

Jazz jest bardzo specyficznym rodzajem muzyki, dlatego chyba najbardziej pasuje do niego określenie, że można go kochać albo nienawidzić, ale nigdy nic po środku. Wzbudza w ludziach skrajne emocje, zarówno uwielbienie, jak i złość. Przywędrował do Europy zza wielkiej wody i jest połączeniem stylu ludowego z korzeniami afrykańskimi z muzyką europejsko – amerykańską. Wiele utworów i kompozycji jazzowych, to przede wszystkim wolna interpretacja i przelewane uczuć w muzykę ich kompozytorów. Jazz to przede wszystkim muzyka, mało śpiewu i tekstów. Można by chyba nawet rzec, że chyba bardziej klubowa niż koncertowa, bo częściej dobrego jazzu, nawet w Polsce, można posłuchać w niektórych pubach i lokalach. I tu zaczyna się prawdziwa uczta dla uszu. Jazz słuchany w radio czy telewizji, nie oddaje tylu emocji, co jazz grany w pubie, w kameralnej atmosferze, w blasku świec, gdzie panuje absolutna cisza, a tylko dźwięki płynące z saksofonu wypełniają całą salę. Jazz więc potrzebuje dobrej akustyki, specyficznego klimatu i wtedy można się w nim zakochać. Jeśli natomiast posłuchamy go w telewizji, to w połączeniu z dźwiękami codzienności, będzie nas tylko rozpraszał i denerwował.

Jeszcze parę lat temu, jazz grywany był tylko w większych miastach, trzeba było jechać ekstra do Warszawy, Poznania czy Katowic, by posłuchać dobrych gwiazd i ciepłych brzmień saksofonu, czasem w połączeniu z klarnetem i skrzypcami. Dzisiaj, nawet w małych miastach spotkamy jazzowe knajpki, gdzie są organizowane nie tylko koncerty live, ale także sami możemy przyjść z własnym instrumentem i zagrać coś dla publiczności. W takich knajpkach, kiedy artyści odpoczywają, bądź koncertów nie ma, w dobrej akustyce posłuchamy pianina czy saksofonu ze starej płyty. Taka muzyka puszczona gdzieś w tle, jakby w oddali, animuje do spotkań, intymnych rozmów, czy wspomnień ze starą paczką przyjaciół. Warto więc czasami, oderwać się od innych stylów i pozwolić by jazz rozkochał nas w sobie na dobre.

W klimatach dyskoteki

Często komercyjne, proste dyskotekowe brzmienia zrzeszają w sobie chyba największą ilość fanów. Sale koncertowe pękają w szwach, a muzycy przyznają, że w tych dźwiękach najłatwiej zrobić karierę i dojść do szybkich pieniędzy. Muzyka dansowa, albo też popowa, jest najczęściej puszczana w stacjach komercyjnych, zarówno w radiu jak i w telewizji. Oczywiście pomijamy stacje nastawione typowo na granie konkretnego rodzaju muzyki, jak na przykład Antyradio, gdzie oprócz rocka, czasem metalu, jakiejś poezji śpiewanej, nie usłyszymy raczej Shakiry, Rihanny czy popularnej ostatnio Lady Gagi. Rytmy pop są dobre, jeśli ludzie chcą potańczyć, zabawić się i jeśli ich zmysł jest zbyt łagodny na mocne doznania truschowe czy metalowe. Jeśli chcemy posłuchać muzyki popowej w jakimś lokalu czy pubie, nie musimy długo szukać, z taką muzyką, obok rockowej, knajp jest najwięcej. Możemy więc posłuchać nowości, czasem zobaczyć co prezentuje Viva albo MTV, a przy okazji napić się piwa i pogadać ze znajomymi. Polska muzyka popowa znacznie odbiega stylem od tej zachodnioeuropejskiej czy amerykańskiej.

Brzmienia polskiej muzyki są na bardzo prymitywnym poziomie, w porównaniu z zagranicznymi zespołami, dlatego nie potrafią osiągnąć sukcesu na większą skalę. W większości z nich, pobrzmiewają znane trendy disco polo, które niestety dobre są na biesiadę piwną, ale nie dobrą, profesjonalną imprezę popową. Dlatego na polskich dyskotekach, też częściej można usłyszeć zespoły zza wielkiej, lub zza małej wody, rzadziej polskie kawałki. Do tańca porwą nas gorące rytmy Shakiry, czy Monroe, albo wciąż bawiące nas kawałki Spice Girls, czy innych zespołów i gwiazd. Na dyskotece bowiem nie tylko można zatańczyć do nowości, są hity, które zawsze będą budzić sentyment, jak na przykład pamiętny DJ Bobo czy Luna, albo inne gwiazdy lat dziewięćdziesiątych. Koncerty w stylu pop to przeważnie składanka gwiazd, możemy więc w cenie jednego biletu posłuchać kilku naszych ulubionych wykonawców, a także będziemy mieć pewność że zawsze poznamy jakieś nowości i wschodzące gwiazdy na rynku muzyki pop.